Autor: Andrzej Horubała

PŁACZ PRYMASA

PŁACZ PRYMASA

Płakał! Prymas Tysiąclecia, niezłomny książę Kościoła, osadzony w na wpół zrujnowanym dawnym klasztorze, w roku 1953, gdy Witold Gombrowicz publikował pierwsze słowa „Dziennika”, płakał. Z satysfakcją, nadzieją czytali zapewne raport o nastrojach prymasa w warszawskiej centrali, bo przecież uwięzienie Wyszyńskiego miało być preludium do jego złamania i procesu. Mieli już nawet świadka, księdza Tomasza Rusaka, który w słonecznym 1952 roku złożył zeznania dotyczące współpracy Wyszyńskiego z Gestapo. A jak! Miało pójść na całego. Prymas płaczący. Widok przedziwny. Szczupłe ciało pięćdziesięcioparolatka…

Czytaj dalej Czytaj dalej

KALINA

KALINA

Dwie są sceny, gdy widać, jak wielki to mógł być spektakl („Kalina” w reż. Marty Głuchowskiej w Teatrze Polonia). Obrazek z oddziału położniczego, gdy zrozpaczona Katarzyna Figura, bez peruki, tylko z głową obwiązaną bandażem, tłumiąc skowyt, opowiada o utracie dziecka i brutalnej operacji usunięcia macicy. I wtedy przypomina wszystkim widzom premiery monodramu, że bywa także wybitną aktorką dramatyczną. I scena druga, już w zasadzie na pół prywatna, gdy Kasia Figura wychodzi do braw i się uśmiecha, trochę jeszcze niepewnie, szukając wśród publiczności znajomych twarzy, szukając znaków, czy…

Czytaj dalej Czytaj dalej

WOJCIECH STANISŁAWSKI – WYZWOLENIE

WOJCIECH STANISŁAWSKI – WYZWOLENIE

Jakie to pyszne wywrócenie stołu, przy którym siedzi syta, zadowolona „polska prawica”. Jaka odwaga, która sięga dalej niż polityka.  Czy żal mi czytelników, którzy kupią „Wdowę smoleńską” tylko dlatego, że rozeszła się plotka o strasznym skandalu? Ani trochę. Najstarsi bibliofile pamiętają jeszcze żarcik Boya, który za sanacji wydał „Rozprawę o metodzie” Kartezjusza przepasaną banderolą „Tylko dla dorosłych”. Mało którego wydawcę stać dziś na druk banderoli, w dziedzinie książek dla dorosłych też niemało się wydarzyło, napiszmy jednak z całą mocą: ta…

Czytaj dalej Czytaj dalej

MARCIN KUBE — POLA, DARUJ

MARCIN KUBE — POLA, DARUJ

Powieści z kluczem dzielą się na te, które szybko idą w zapomnienie (kto jeszcze pamięta o „Litym borze” Andrzeja Żuławskiego czy „Miazdze” Jerzego Andrzejewskiego?), oraz na te, które swój klucz gubią z korzyścią dla dzieła. Bo kogo poza historykami literatury zajmuje fakt, że „Biesy” Dostojewskiego w swoim czasie wywołały w Rosji personalny skandal? Ludzie przemijają, a numer ISBN zostaje. Dlatego zabawa pod tytułem „kto jest kim” w silnie autobiograficznej powieści „Wdowa smoleńska albo niefart” Andrzeja Horubały jest, owszem, zajmująca i…

Czytaj dalej Czytaj dalej

PAWEŁ MILCAREK — WDOWA SMOLEŃSKA ALBO NIEFART

PAWEŁ MILCAREK — WDOWA SMOLEŃSKA ALBO NIEFART

Przeczytałem najnowszą powieść Andrzej Horubała . Dwoma haustami, mam przecież słabość do tego autora (jeśli chodzi o jego powieści, to głównie z powodu pradawnego „Farciarza”, ale przypominam sobie, że kiedyś układałem dla zabawy listę autorów mojego idealnego tygodnika, i AH był tam pewniakiem wśród kilku). „Wdowa smoleńska” to ciągle ten sam styl i forma, z tymi samymi plusami i minusami – nie zaskakuje, jest sekwelem lubianego sowizdrzała, dostarczającym też sporo rozrywki przypominania sobie osób i sytuacji, których tu się właściwie…

Czytaj dalej Czytaj dalej

JAN WRÓBEL — POLSKA WYDAŁA NA CIEBIE WYROK

JAN WRÓBEL — POLSKA WYDAŁA NA CIEBIE WYROK

Powieść zaangażowana ma angażować. Co zrobić z ostatnią powieścią Andrzeja Horubały? Kolejny sequel „Wesela”, dzieła niestandardowego, zarazem wybitnego i zaangażowanego alla polacca: miłość do Ojczyzny i nic, tylko się pochlastać. Daj Bóg każdemu pisarską sprawność Horubały – chociaż Wyspiański pisał lepiej – ale skoro autor tworzy powieść zaangażowaną, to liczy się przede wszystkim efekt na skali emocji. Wnerwiła ta jego „Wdowa smoleńska albo niefart” (Wydawnictwo Nowej Konfederacji, 2021)? Nie wnerwiła? Napisana jest na pewno znacznie ciekawiej niż debiutancki (i też…

Czytaj dalej Czytaj dalej

PAWEŁ BUJALSKI — WDOWA SMOLEŃSKA

PAWEŁ BUJALSKI — WDOWA SMOLEŃSKA

Niedawno, miesiąc temu siłami autora i „Wydawnictwa Nowa Konfederacja” ukazała się powieść Andrzeja Horubały „Wdowa smoleńska albo niefart”. Andrzej to jest mój jeden z najbliższych przyjaciół z dobrych i ważnych dla mnie lat studenckich a mieliśmy ten „fart/niefart” studiować w latach 80-tych, co jak myślę, zdecydowało o naszym dalszym życiu w stopniu zasadniczym. Szanujemy i pielęgnujemy tę „naszą historię” i co roku, rocznicowo spotykamy się w stałym, wąskim, niezmiennym jeszcze na szczęście gronie, by pogadać, spojrzeć sobie w oczy i…

Czytaj dalej Czytaj dalej

MAREK JUREK — WRACAJĄC ZE SMOLEŃSKA

MAREK JUREK — WRACAJĄC ZE SMOLEŃSKA

Burzliwym latom 90. w planie ideowym towarzyszył szczególny synkretyzm pokolenia solidarnościowej inteligencji, czy jej najbardziej kreatywnego odłamu, który można określić jako pokolenie NZS. Solidarność, piękne, magiczne hasło miało łączyć wszystko ze wszystkim, znosząc i unieważniając wszelkie duchowe czy moralne przeciwieństwa czy dystynkcje. Miała zintegrować Dekalog z Prawami Człowieka, rock and rolla z ascezą, chrześcijaństwo z liberalizmem, aggiornamento z Tradycją, konserwatyzm z kapitalizmem, niepodległość z unifikacją europejską. Co więcej, Solidarność po dokonaniu pierwszego kroku ku zwycięstwu Wolnego Świata w Zimnej Wojnie,…

Czytaj dalej Czytaj dalej

TOMASZ TERLIKOWSKI — SKANDAL NIEBYŁY

TOMASZ TERLIKOWSKI — SKANDAL NIEBYŁY

Ta książka promowana jest skandalem, ale wcale nim nie jest. To piękna opowieść o miłości, o jej budującej i destrukcyjnej sile, a także o tym, jak czasem mężczyźni trzymani są w wierze przez kobiety. „Wdowa smoleńska albo niefart” Andrzeja Horubały to wbrew marketingowym chwytom, jakie są wobec niej stosowane, wcale nie jest powieść z kluczem. Ogromna większość bohaterów występuje tam pod własnymi nazwiskami, a tych kilku, z którymi tak nie jest, można zidentyfikować od razu. Nie ma w tym jednak…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Anna Czartoryska-Sziler – KRYTYKA GORLIWA

Anna Czartoryska-Sziler – KRYTYKA GORLIWA

Spoglądając z dystansu na działalność krytyczną autora „Drogi do Poznania”, można zauważyć, że ocenia najnowszą kulturę na swój własny, na wskroś osobisty sposób, hołdując „starym wartościom”. I  chociaż niektórzy zarzucają mu brak pozytywnego programu krytycznego czy nawet jakiegokolwiek programu, jego kulturowe zachwyty i negacje składają się na pewną całość. Bez wątpienia „Ostatni akord” nie przypadnie do gustu tym, którzy preferują finezyjne teksty pełne naukowo-literackich pojęć. Horubała nie lubi popisywać się uniwersytecką erudycją, nie stosuje też waty słownej, która wyjątkowo drażni…

Czytaj dalej Czytaj dalej