Kategoria: Bez kategorii

Genialna. Ferrante

Genialna. Ferrante

Najpierw był opór. Kinga Dunin, zagorzała feministka, w której smak literacki nigdy jednak nie wątpiłem, skutecznie odstręczała mnie od lektury, z pogardą spychając tetralogię neapolitańską Eleny Ferrante w rejony literatury kobiecej, drugorzędnej, która zaspokaja wstydliwe tęsknoty czytelnicze niewiast, literatury tkanej z banalnej tandety kolorowych pisemek i mało wysublimowanych emocji.  Gdy widziałem więc moją Agnieszkę przedzierającą się przez kolejne tomy od „Genialnej przyjaciółki” po „Historię zaginionej dziewczynki”, to traktowałem jej lekturę raczej jako sposób na kulturalne zabicie czasu niż akt egzystencjalny,…

Read More Read More

Herbert rozwłóczony. Zadanie wykonane

Herbert rozwłóczony. Zadanie wykonane

Zawiesił na Facebooku w roku 2016 Robert Kasprzycki przyjacielski post skierowany do Andrzeja Franaszka, pracującego nad biografią Herberta: W ich głowach nie mogło się pomieścić — jak urwał się ze sznurka? Jak mógł próbować integralności, niezależności i nieśpiewania w stadzie. Owszem, w swym wpisie ocierał się Kasprzycki o grafo, ale taka to już internetowa poetyka: Jak śmiała zapełgać w nim iskierka, która rozpaliła pożar, oddalający go od metropolii, wyrzucający go na zamglony archipelag nieistnienia. Bo oddalał się z każdym napisanym wersem, z…

Read More Read More

Lekcja z Wencla

Lekcja z Wencla

A więc stało się! Wojciech Wencel, rocznik 1972, sztandarowy poeta smoleński, nie tylko celebrujący wszelkie narodowe nieszczęścia, lecz także siebie samego jako celebransa owych nieszczęść wielbiący, został wpisany do kanonu lektur szkolnych. Coś, co zdawać by się mogło groteskowym snem albo elementem szyderczego skeczu sprzed lat „Polska pod rządami PiS”, spełniło się. Uczniowie liceum zapoznają się z erupcją smoleńsko-martyrologicznej weny i będą czytali programowe strofy o tym, że im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje tym gorętsze składaj dzięki że…

Read More Read More

Czyje „Dziady”?

Czyje „Dziady”?

Współczesny polski teatr przyzwyczaił nas do tego, że „Dziady”, a przede wszystkim „Dziadów część III” należy wystawiać wbrew ich autorowi. Nie z jakimś tam lekkim przesunięciem akcentów, delikatną korektą, nie z wybiciem tego, co nieświadomie zapisał wieszcz Adam, tylko gruntownie rewidując wymowę arcydramatu, obśmiewając sensy, miejsca poważne wysadzając w powietrze groteską, przedrzeźniając wielką poezję, biorąc w nawias jej przesłanie. Krytycy bez grama refleksji głoszą pochwałę tak preparowanych „Dziadów”, nareszcie — jak mówią — oczyszczonych z martyrologii, jakby uparcie nie chcieli przyjąć do wiadomości, że…

Read More Read More

Oświadczenie

Oświadczenie

Redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, Paweł Lisicki, zabronił mi opublikowania krytycznej opinii o tweecie Rafała Ziemkiewicza, w którym użył on rasistowskiego określenia „parchy”. Zakaz ten uważam za złamanie niepisanej umowy, iż w tygodniku będzie panowała wolność słowa. Debatowaliśmy na naszych łamach otwarcie, często bardzo ostro — o powstaniu warszawskim, żołnierzach wyklętych, stosunkach polsko-ukraińskich. Okazuje się, że nie mogę wyrazić swojej opinii na temat skandalicznego wyrażenia użytego przez Rafała Ziemkiewicza. Skoro tak, to moja misja w piśmie najwyraźniej dobiegła końca. Odchodzę więc z…

Read More Read More

Ars moriendi

Ars moriendi

Nie umiemy umierać, bo nie umiemy żyć. Taką sentencją ktoś mógłby zamknąć sprawę sztuki umierania, ale prawda to niecałkowita, bo przecież ten ostatni akt naszego bytowania, ten akord finalny ma unikatową specyfikę i wymaga odrębnego przygotowania. Rok temu, w zeszłym Wielkim Poście, gdy przygotowywałem dla „Do Rzeczy” tekst o estetyce świątyni o. Tadeusza Rydzyka w Toruniu, zrobiłem sobie edukacyjny rajd po różnych warszawskich parafiach i w ceglanym kościele Nawrócenia św. Pawła Apostoła projektowanym na posoborową modłę przez Konrada Kucza Kuczyńskiego…

Read More Read More

Elegia

Elegia

Ta wysmakowana książka -„Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy – składa się z przemilczeń. Półtonów, dotknięć materii, oświetlania punktowym światłem jakiegoś przedmiotu, epizodu wydobytego z odmętów zapomnienia. Wicha swoje pożegnanie z matką traktuje jako grę z pamięcią: pamięcią kapryśną, zadziwiającą, która przywołuje nagle to, a nie inne zdarzenie, która całe przestrzenie niewiedzy zastępuje wyrazistą anegdotą, a skomplikowane losy pozwala zamknąć w efektownej puencie. Ton elegijny ujmuje w słowną dyscyplinę, zbliżając niektóre partie książki do ciągu aforyzmów. Tworzy szczególną więź z…

Read More Read More

Wyjście z domu niewoli?

Wyjście z domu niewoli?

Mikołaja Grynberga „Księga wyjścia”. Rozmowy z marcowymi emigrantami. Tymi młodszymi, którzy wzrastali już w komunistycznej Polsce. Z dzieciństwa pamiętają kamienie lecące w ich stronę, gdy w niedziele zmierzali do żydowskich szkół, pamiętają wyzwiska, gdy w polskich szkołach nie chodzili na religię, a na koloniach do kościoła na msze. Przytaczają napisy, jakie pojawiały się na ich drzwiach i klatkach schodowych: „Żyd kurwa, mieszkania 6”, „Tu mieszka hołota, Żydzi” czy na szkolnej ławce: „Tu siedzi parszywa żydówa, wyjeżdżaj do Palestyny!”. Wspominają bójki…

Read More Read More

Ciała

Ciała

Ciała Sienkiewicza. Ciało samego autora, za młodu niewyklute, dość nikczemnej postury, chorowite, ale spragnione miłości, ciało starzejące się, niszczejące, żałosne. Ciała jego bohaterów — mężczyzn przeróżnych: malutkich, wymuskanych i topornych, dziarskich, starych i rozlazłych. Ciała kobiet, do których się wzdycha, pokazywane zazwyczaj przez szczegół, wycinek dość pruderyjny, ale przecież wszystko mówiący — oczy, falujący biust, rozchylone nozdrza, oblewane rumieńcem, tracące dech. Ciała młode, dziewczęce, ledwie wyklute z dzieciństwa, niosące obietnicę zatrzymania czasu, ba, jego cofnięcia. I ciała kobiet brzemiennych, zdeformowane, zeszpecone. Upojne wizje ciał…

Read More Read More

Smuteczki Pawła Sołtysa

Smuteczki Pawła Sołtysa

Pisze Paweł Sołtys w jednym z najbardziej poruszających opowiadań z debiutanckiego tomu „Mikrotyki”: Kobieta, z którą miałem się spotkać, już raczej nie przyjdzie. Nie chce mi się nawet do niej dzwonić, sprawy potrafią cichnąć i zamierać. Kończy się pora na lunch, w ruch idą serwetki, karty płatnicze i monety w napiwkach. Dwa głośniki z pomarańczowymi znaczkami JBL sugerują, że love, love will tear us apart again, ale bez przekonania. To nie Ian Curtis, tylko jakaś smoothjazzowa przeróbka. Pewne sprawy cichną…

Read More Read More