Elegia
Ta wysmakowana książka -„Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy – składa się z przemilczeń. Półtonów, dotknięć materii, oświetlania punktowym światłem jakiegoś przedmiotu, epizodu wydobytego z odmętów zapomnienia. Wicha swoje pożegnanie z matką traktuje jako grę z pamięcią: pamięcią kapryśną, zadziwiającą, która przywołuje nagle to, a nie inne zdarzenie, która całe przestrzenie niewiedzy zastępuje wyrazistą anegdotą, a skomplikowane losy pozwala zamknąć w efektownej puencie. Ton elegijny ujmuje w słowną dyscyplinę, zbliżając niektóre partie książki do ciągu aforyzmów. Tworzy szczególną więź z…